Rozpoczął się sezon na szczupaka! Zabrałem
sprzęt – dwie wędki,
Zapasowe haczyki,
ciężarki itd. Rzecz jasna – przynęty! Wahadłówki, obrotówki i sztuczne „muchy”!
Jakieś robactwo i kulki proteinowe – na wszelki wypadek – również zabrałem…
Jeszcze tylko skok do pobliskiego sklepu, by kupić jakieś chrupiące ciasteczka dla siebie. I wtedy pojawił się
pierwszy dylemat – co kupić… Patrzę sobie na regał – a tu pełno wyrobów firmy
Dr. Gerard! Słyszałem już gdzieś, że są niezłe… „No to kupię” – pomyślałem.
Tylko jakie! Było tego sporo:
Biszkopciki Jaśki Morelowe
Pałeczki kremowe morelowe
Kremisie
Mafijne śmietankowo-cytrynowe
Pryncypałki classic
Pryncypałki classic family
Pryncypałki Classic Impuls
Pryncypałki Kokos
Mafijne Black
Maltikeks Dark
Krakersy cebulowe
Mafijne Choco
Markizy Gold
Kabaretki cappucino
Kabaretki śmietankowe
Torcik C- moll orzechowy
Rurka waflowa CHOCO
Rurka waflowa MILK CHOCO
Andruty kokosowe z białą czekoladą
Andruty z mleczną czekoladą
Yes! z cynamonem
Yes! z czarnuszką
Yes! z kminkiem
Yes! z sezamem
Zakupiłem kilka paczek - Pałeczki kremowe morelowe, śmietankowo-cytrynowe,
Pryncypałki Kokos, Yes! z czarnuszką… Wsiadłem z zakupami do samochodu i
pojechałem nad wodę. Pogoda sprzyjała i co dziwne, miejsca było sporo.
Porozkładałem sobie cały sprzęt i zacząłem machać. Rzucam i rzucam – a tu ani
chu, chu… „Ki czort” – pomyślałem… Przez te ustawy antykorupcyjne, to nawet
ryby nie biorą! Wędka na „karpiowate” zastawiona była obok, ale tam działo się
to samo – nic a nic… W międzyczasie przegryzałem ciasteczka firmy Dr. Gerard –
to jedne, to drugie… Bardzo mi smakowały – przyznać muszę! W końcu – ni stąd ni
z owąd, zaświtała mi myśl, by zanęcić tymi ciasteczkami ryby. Powrzucałem ich
trochę do wody. Spining już złożyłem, usiadłem obok zastawionego kija i
czekałem… Nagle – coś „dzióbnęło”! Szczytówka zadrgała a spławik zanurzył się
do wody! Zaciąłem – ale bezskutecznie… Pojawił się tylko pusty haczyk. „Jakaś
cwana” – pomyślałem… Założyłem nową przynętę, ale spokuj zapanował ponownie.
„Mam jeszcze nieco ciasteczek z czarnuszką” – pomyślałem… Same to trzymać się
na haczyku nie będą – ale pomieszane np. z serem…? Jak pomyślałem, tak też
zrobiłem! Przynęta zanurzona w wodzie nie była zbyt trwała, to też musiałem
często na haczyk zakładać nową. Wreszcie nadszedł ten odpowiedni moment!
Spławik tylko lekko się poruszył, ale w tym momencie byłem bardzo czujny. Lekko
podciąłem i zacząłem zwijać żyłkę na kołowrotek. Za moment oniemiałem z
wrażenia! Ku mojemu zdumieniu, moim oczom ukazała się… Złota Rybka!!! Kiedy
wyciągnąłem ją z wody, odezwała się do mnie ludzkim głosem prosząc: „Puść mnie
do wody cało, to zdradzę ci mój największy sekret!”. „Masz moje słowo – Złota
Rybko – że nie zrobię Tobie żadnej krzywdy! Jeśli to słowo złamię, to możesz
zamienić mnie w dorodnego węgorza!” – odrzekłem. „No to słuchaj uważnie! –
Nigdy nikomu nie dałam się złowić! Tobie jedynie się to udało, dzięki tym
ciasteczkom Dr. Gerarda. Bo są one najlepsze na świecie!!!”. „Dzięki za
wyjawienie sekretu – Złota Rybko – ale dla mnie to rzecz oczywista że są
najlepsze na świecie! Też mnie skusiły!”. I tak pożegnaliśmy się ze Złotą Rybką!