środa, 10 grudnia 2014

Ryby - i ... Ciasteczka!


Rozpoczął się sezon na szczupaka! Zabrałem sprzęt – dwie wędki,

 Zapasowe haczyki, ciężarki itd. Rzecz jasna – przynęty! Wahadłówki, obrotówki i sztuczne „muchy”! Jakieś robactwo i kulki proteinowe – na wszelki wypadek – również zabrałem… Jeszcze tylko skok do pobliskiego sklepu, by kupić jakieś chrupiące  ciasteczka dla siebie. I wtedy pojawił się pierwszy dylemat – co kupić… Patrzę sobie na regał – a tu pełno wyrobów firmy Dr. Gerard! Słyszałem już gdzieś, że są niezłe… „No to kupię” – pomyślałem. Tylko jakie! Było tego sporo:

 

Biszkopciki Jaśki Morelowe

Pałeczki kremowe morelowe

Kremisie

Mafijne śmietankowo-cytrynowe

Pryncypałki classic

Pryncypałki classic family

Pryncypałki Classic Impuls

Pryncypałki Kokos

Mafijne Black

Maltikeks Dark

Krakersy cebulowe

Mafijne Choco

Markizy Gold

Kabaretki cappucino

Kabaretki śmietankowe

Torcik C- moll orzechowy

Rurka waflowa CHOCO

Rurka waflowa MILK CHOCO

Andruty kokosowe z białą czekoladą

Andruty z mleczną czekoladą

Yes! z cynamonem

Yes! z czarnuszką

Yes! z kminkiem

Yes! z sezamem

 

Zakupiłem kilka paczek - Pałeczki kremowe morelowe, śmietankowo-cytrynowe, Pryncypałki Kokos, Yes! z czarnuszką… Wsiadłem z zakupami do samochodu i pojechałem nad wodę. Pogoda sprzyjała i co dziwne, miejsca było sporo. Porozkładałem sobie cały sprzęt i zacząłem machać. Rzucam i rzucam – a tu ani chu, chu… „Ki czort” – pomyślałem… Przez te ustawy antykorupcyjne, to nawet ryby nie biorą! Wędka na „karpiowate” zastawiona była obok, ale tam działo się to samo – nic a nic… W międzyczasie przegryzałem ciasteczka firmy Dr. Gerard – to jedne, to drugie… Bardzo mi smakowały – przyznać muszę! W końcu – ni stąd ni z owąd, zaświtała mi myśl, by zanęcić tymi ciasteczkami ryby. Powrzucałem ich trochę do wody. Spining już złożyłem, usiadłem obok zastawionego kija i czekałem… Nagle – coś „dzióbnęło”! Szczytówka zadrgała a spławik zanurzył się do wody! Zaciąłem – ale bezskutecznie… Pojawił się tylko pusty haczyk. „Jakaś cwana” – pomyślałem… Założyłem nową przynętę, ale spokuj zapanował ponownie. „Mam jeszcze nieco ciasteczek z czarnuszką” – pomyślałem… Same to trzymać się na haczyku nie będą – ale pomieszane np. z serem…? Jak pomyślałem, tak też zrobiłem! Przynęta zanurzona w wodzie nie była zbyt trwała, to też musiałem często na haczyk zakładać nową. Wreszcie nadszedł ten odpowiedni moment! Spławik tylko lekko się poruszył, ale w tym momencie byłem bardzo czujny. Lekko podciąłem i zacząłem zwijać żyłkę na kołowrotek. Za moment oniemiałem z wrażenia! Ku mojemu zdumieniu, moim oczom ukazała się… Złota Rybka!!! Kiedy wyciągnąłem ją z wody, odezwała się do mnie ludzkim głosem prosząc: „Puść mnie do wody cało, to zdradzę ci mój największy sekret!”. „Masz moje słowo – Złota Rybko – że nie zrobię Tobie żadnej krzywdy! Jeśli to słowo złamię, to możesz zamienić mnie w dorodnego węgorza!” – odrzekłem. „No to słuchaj uważnie! – Nigdy nikomu nie dałam się złowić! Tobie jedynie się to udało, dzięki tym ciasteczkom Dr. Gerarda. Bo są one najlepsze na świecie!!!”. „Dzięki za wyjawienie sekretu – Złota Rybko – ale dla mnie to rzecz oczywista że są najlepsze na świecie! Też mnie skusiły!”. I tak pożegnaliśmy się ze Złotą Rybką!