Wybrałem się do urzędu, by załatwić sprawy. Postanowiłem
pojechać tam komunikacją miejską. Poszedłem na przystanek, usiadłem i czekam
sobie na jakiś pojazd… Czekam i czekam, ludzie sobie przechodzą obok trzymając
w dłoniach jakieś ładne opakowania i chrupią sobie… Początkowo nawet na nic nie
zwróciłem najmniejszej uwagi, ale kiedy przez dłuższy czas nie podjeżdżał żaden
interesujący mnie pojazd, to zaczęło mnie to intrygować… „Co Oni tak zajadają…”
– pomyślałem… Za chwilę pojawiła się cała grupa dzieci – pewnie jakaś wycieczka
szkolna, bo były też dwie dorosłe panie – jakby wychowawczynie. Wszyscy też coś
chrupali… Przyjrzałem się dokładniej tym opakowaniom. Na każdym z nich widniało
logo firmy Dr. Gerard! „A co to takiego… Jakieś farmakologiczne suplementy???”
– mruknąłem… W pobliżu nie było przecież żadnej apteki! A wszystkie te osoby
zmierzały od lewej strony. Tuż za przystankiem była duża hala – jakiś skład… Za
tą halą – parking i przy parkingu sklep spożywczo przemysłowy. Komunikacja
miejska nadal mnie zawodziła. Postanowiłem przejść choć kawałek w kierunku
przeciwnym do zmierzających ludzi trzymających opakowania Dr. Gerarda. Po
minięciu hali, ukazał mi się widok z zatłoczonym parkingiem. Zaparkowanych było
na nim pełno samochodów – a i nawet widniały gdzieniegdzie zaparkowane autobusy
miejskie! „A co tam takiego ważnego się dzieje w tej hali???”. Jednak kiedy podszedłem
jeszcze bliżej, to stwierdziłem że miejscem zainteresowania jest sklep a nie
hala! Postanowiłem i ja zaglądnąć do sklepu. Kiedy wszedłem do niego,
zobaczyłem mnóstwo przeróżnych opakowań z logo firmy
Dr. Gerard. „Co tu się dzieje?” – zapytałem Panią z kolejki… „Ciasteczka sprzedają!” – odpowiedziała Pani z tłumu. „Stań Pan w kolejce – szybko idzie!” dodała inna Pani. Były tam przeróżne smaki i odmiany:
Dr. Gerard. „Co tu się dzieje?” – zapytałem Panią z kolejki… „Ciasteczka sprzedają!” – odpowiedziała Pani z tłumu. „Stań Pan w kolejce – szybko idzie!” dodała inna Pani. Były tam przeróżne smaki i odmiany:
Biszkopciki Jaśki Morelowe
Pałeczki kremowe morelowe
Kremisie
Mafijne śmietankowo-cytrynowe
Pryncypałki classic
Pryncypałki classic family
Pryncypałki Classic Impuls
Pryncypałki Kokos
Mafijne Black
Maltikeks Dark
Krakersy cebulowe
Mafijne Choco
Markizy Gold
Kabaretki cappucino
Kabaretki śmietankowe
Torcik C- moll orzechowy
Rurka waflowa CHOCO
Rurka waflowa MILK CHOCO
Andruty kokosowe z białą czekoladą
Andruty z mleczną czekoladą
Yes! z cynamonem
Yes! z czarnuszką
Yes! z kminkiem
Yes! z sezamem
Po kilkunastu minutach kolejka doszła do mnie. Kupiłem cały
zestaw i wróciłem na przystanek. Autobusy już jeździły a kierowcom ruszały się
brody z powodu chrupania ciasteczek. Nikt z pasażerów nie miał żadnych
pretensji, bo wszyscy też chrupali! Wysiadłem obok miejsca mojego
zainteresowania. Prawie każdy kogo mijałem, trzymał w ręce charakterystyczne
opakowanie z produktem Dr. Gerarda i zajadał ciasteczka. Wszedłem do pokoju
gdzie miałem załatwić sprawy. Siedziała w nim ładna smutna panienka… „Dlaczego
Pani taka smutna?” – zapytałem… „Bo tyle dziś mam pracy, że nie dam rady kupić
sobie choćby paczki ciasteczek Dr. Gerarda do kawy…” – odpowiedziała. „Proszę
sobie wybrać kilka z moich zakupów!” – zaproponowałem sympatycznej panience w
biurze. Trochę się zmieszała, ale wyraziła zgodę na moją propozycję. Ciasteczka
firmy Dr. Gerard, są przecież bardzo kuszące! Szybko i pozytywnie załatwiłem
wszystkie sprawy w urzędzie. Pożegnaliśmy się z Panienką uśmiechami i wyrazami
zadowolenia.