2014-12-29, poniedziałek
Na dzisiejszy piękny letni
sobotni i słoneczny dzień, moja mama zaprosiła nas na działkę do siebie na
grilla.
Przyszliśmy tam już na godzinę
13, a ponieważ byliśmy już po obiedzie mama zaproponowała, że samego grila
zrobimy wieczorem, natomiast teraz proponuje nam po kawie i po cieście,
które upiekła na nasze spotkanie.
Poczęstowaliśmy się, a że do
grilla było jeszcze trochę czasu, wykorzystaliśmy go na obrywanie agrestu- co
robiła moja dziewczyna, a ja zrywałem czereśnie.
A kiedy nadeszła już pora
wieczorna, pomogliśmy
Rozpalić grilla natomiast
samym przyrządzaniem potraw zajęła się już Szefowa czyli moja mama.
W czasie gdy mama grillowała
Kiełbaski, udka z kury, steki, ja sprzątałem
Drabinę, którą używałam do zrywania czereśni, haków służących mi do zawieszania wiaderka na gałęzi drzewa i
zgrabianiem tego co naśmieciłem na trawnik podczas zrywania czereśni. Kiedy już
udało mi się posprzątać używane przeze mnie rzeczy, matka zawołała mnie na
degustację potraw, które przygotowała.
A gdy już zjedliśmy łakocie
grillowe i, napiliśmy się piwka, nadszedł czas na sprzątanie wszystkich naczyń
oraz używanego grila.
Ja wyczyściłem grilla z
wypalonego węgla drzewnego, umyłem ruszt , a kobiety zajmowały się zmywaniem
naczyń i sztućców, oraz wycieraniem umytych rzeczy jak i ścieraniem blatu
stołu.
Jak posprzątaliśmy wszystkie
używane przez nas przedmioty, usiedliśmy jeszcze trochę na ławce przy stoliku
pod jabłonią na trawniku, porozmawialiśmy chwilę, pośmialiśmy się do tego,potem
pozamykaliśmy dobrze altankę i poszliśmy do naszych domów, ochoczo i wesoło
opowiadając sobie przy tym i wspominając cały udany piękny letni i słoneczny
dzionek.