wtorek, 16 grudnia 2014

„Słodki Skarb”


Szła drogą, wśród drzew, zagubiona, samotna, lecz dumna z tego, że udało jej się przetrwać kolejny dzień, nie uległa pokusie - przetrwała. Zastanawiała się czy dotrze na czas, czy zdąży  znaleźć zaginiony jakiś czas temu skarb. Tak - bo dla niej i tylko niej, był to skarb. Ciasteczka Dr Gerarda Filusie czekoladowe. Nosiła Je zawsze przy sobie, nawet gdy kładła się spać, one spoczywał tuż obok. Kładła ów skarb na poduszce, przytulając do policzka, opakowanie biszkopcików Jaś, po którym wielokrotnie płynęły łzy. Myślami była w innym wymiarze czasu  i przestrzeni. Rozumiała świat i sprzyjała światu, lecz ten był dla niej okrutny. Nie rozliczała, ani nie krytykowała, była w stanie znieść wiele, by odnaleźć zgubę, była jej talizmanem, przepustką do pełni życia. Nie oczekiwała niczego więcej poza zrozumieniem jej poszukiwań.

Nie otrzymała takiego zrozumienia, świat nie zamierzał darować jej niczego, wręcz przeciwnie, stawiał  przed nią coraz to nowe wyzwania. Musiała walczyć o to, by przetrwać każdy kolejny dzień. Bez swoich ulubionych pałeczek kremowych. Widziała złe spojrzenia, które próbowały przedostać się do jej umysłu, by móc odszukać w nim cel  jej poszukiwań. Nie starała się tego ukryć, była szczera, pomimo tego, że odczuwała ból, po stracie swojej ulubionej pasji kokosowej, to nie narzekała, żyła, cieszyła się życiem. Kiedy postawiono przed nią kolejny próg, który miał być tym ostatnim, aby dojść do celu -  zawahała się czy warto, lecz chwila rozterki trwała krótko, bo wróciły wspomnienia, przypomniała sobie o celu poszukiwań, swoich ulubionych ciasteczkach Dr Gerarda, zapomniała o wyrządzonych jej krzywdach, o ironicznych uśmiechach złych ludzi, o złorzeczeniach innych, a także o  tym, że podobno przegrała wszystko i nie miała już nic do stracenia. Wyruszyła w ostatnią podróż swojego życia, by spełnić swoje marzenie, odnaleźć swoje zagubione ciasteczka, i zrobić krok ku przyszłości. Wcześniej dano jej wybór, miała tylko podjąć decyzję, której podjąć nie chciała, chociaż  wtedy wiele by zyskała, powiedziano jej: Nie będziesz już niczego szukać, bo nie będzie Ci potrzebne, otrzymasz wszystko, tylko podejmij decyzję - właściwą decyzję, tak jej powiedziano. Przypominały jej się słowa, ale nie mogła sobie przypomnieć, kto je wypowiedział, pomyślała, kuląc się pod drzewem, obok pięknie pachnących dzwoneczków, i zasnęła. Rankiem obudził ją śpiew ptaków i stukanie dzięcioła w drzewo, pod którym leżała, jakby chciał powiedzieć: Wstań, już pora ruszać dalej, nie ociągaj się. Tak też zrobiła. Podniosła się spojrzała w niebo, widziała promienie wschodzącego słońca, przemykające przez konary drzew. Podniosła się i przypomniała sobie wszystko. Niczego nie zapomniałaś podszepnął jej głos, wszystko jest zapisane w twoim sercu, otwórz je, a odczytasz zawarte w nim słowa. Uśmiechnęła się i zrozumiała, wiedziała, że postąpiła słusznie. Zdecydowała - rezygnując z wygody, życia, podjęła trudne wyzwanie, nie spocznę póki nie odnajdę swoich ulubionych maślanych listków zdobionych. Stanęła naprzeciw temu, co miało być jej wybawieniem od trosk, nieszczęść i dać wygodę życia w dostatku. Ale ona podjęła wyzwanie, stanęła naprzeciw i powiedziała sobie: Wiem, nigdy Cię nie pokonam, bo wtedy musiałabym być gorsza od Ciebie, dlatego pozostawiam Cię własnemu losowi, Twojej pustelni życia, Twojej bezduszności, Twoja pycha tylko mnie wzmocniłabym mogła stawać oko w oko z przeciwnościami losu, z tym także, co Ty mi zgotowałeś. To ty zabrałeś mój skarb moją miłość do ciasteczek Dr Gerarda. Wiedz, że jestem silna i przygotowana. Poradzę sobie.