Żeby wykorzystać nasze często piękne dni letnie w bardziej
aktywny sposób korzystając więcej z ruchu dla zdrowia, umówiłem się z koleżanką
na Rowery. W jeden wolny od pracy dzień, wybraliśmy się na dość długą
trasę rowerową i pojechaliśmy,w miejsca oddalone o
kilkadziesiąt kilometrów od naszego miasta, aby nacieszyć się środowiskiem naturalnym i czystym powietrzem.
Żeby dotrzeć do tych pięknych zakątków wręcz malowniczo i
dziewiczo położonych naturalnie miejsc musieliśmy przemierzać czasem niełatwą
trasę.
Około 20 km które pokonaliśmy jadąc na szczęście ścieżkami
rowerowymi przez lasy, chociaż parokrotnie zdarzały się ciężkie do przetarcia
miejsca - np. gdy zdarzały się
Piaszczyste przeszkody, gdzie trzeba było zejść z rowera i
przeprowadzić go przez ten teren.
Jechaliśmy ponad półtorej godziny do celu ale jakże
przyjemnie było usiąść sobie, odpocząć nad jeziorkiem i popatrzeć na pływające
na jeziorku Łabędzie i posłuchać ptaszków śpiewających nieopodal…
po krótkiej przerwie rozkoszowania się naturą Wsiedliśmy na nasze Rowery aby
dojechać z powrotem do zatłoczonego miasta,a potem każdy do swojego domu.
Przemierzaliśmy tą samą trasę z powrotem także znowu było
bardzo przyjemnie,fajnie i zdrowo!, natomiast kiedy dojechaliśmy już do centrum
miasta po drodze wstąpiliśmy jeszcze do kawiarni uzupełnić brakujące kalorie-
każdy piwkiem.
Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy stoliku, rozmawialiśmy,
patrząc sobie w oczy i kiedy koleżanka
zapytała się mnie o coś, a ja odpowiedziałem, że tam to jest zaraz jak Się park
kończy i wskazałem machając nam prawo ręką i uderzając niezauważalnie w moją
szklankę z piwem, które oczywiście wylałem…
Wobec tego, że bardzo
nieładnie narozrabiałem w towarzystwie damy, musiałem to jakoś naprawić-
wstałem więc zatem od stołu i poprosiłem panią bufetową o szmatkę żeby
powycierać to co niechcąco porozlewałem , ale pani bufetowa powiedziała, że
zaraz to posprząta, co też zrobiła kiedy podeszliśmy do stolika.
Jeszcze chwilkę posiedzieliśmy z koleżanką , aż potem rozjechaliśmy się każdy do siebie.