poniedziałek, 22 grudnia 2014

ZAGUBIONY PIESEK


Był słoneczny, pogodny dzień. Wstałam rano w świetnym humorze. Postanowiłam więc wybrać się z sąsiadką i naszymi dziećmi na plac zabaw. Tam odbywały się nasze najszczersze rozmowy. Wyszłam po nią w okolicach 10:30. Kiedy dotarłyśmy na plac słońce było w pełni sił. Było ponad 30 stopni w cieniu. Dzieci poszły do piaskownicy a my usiadłyśmy na ławeczce.
 Siedziałyśmy zajadając Markizy Gold, i oraz Mafijne Black, a dla dziewczynek mieliśmy Yes z sezamem i Yes cynamonem dr Gerarda. Czas spędziłyśmy opowiadając sobie o różnych historiach. Kiedy Kasi i Patrycji znudziło się w piaskownicy, poszłyśmy na karuzel , potem na huśtawki. Dużo czasu minęło w mgnienia oku. Uznałyśmy że czas aby wrócić do domu. W drodze powrotnej natknęłyśmy się na małego, niewinnego pieska. Postanowiłyśmy nakarmić go krakersami cebulowymi, Po nakarmieniu go nie chciałyśmy zostawić go na takim upale więc zabraliśmy go ze sobą i trzymałyśmy w szopie.
Następnego dnia nadal było gorąco, ale nie mogliśmy go zostawić bo Kasia ma alergie na sierść, właśnie mieliśmy odprowadzić pieska do schroniska, gdy na słupie zauważyłyśmy ogłoszenie o zaginionym piesku, więc postanowiłyśmy go odprowadzić, kiedy zadzwoniłam  drzwi otworzył  mała dziewczynka, jaka była radość gdy mała zobaczyła pieska przytuliła go mocno,  zrobiło nam się przyjemnie kiedy uśmiech na małej buzi.

Mama małej Oli, bo tak miała na imię dziewczynka, zaprosiła nas na herbatkę i ciasteczka dr Gerarda kabaretki śmietankowe, Od tej pory jesteśmy koleżankami, teraz chodzimy na plac zabaw we trójkę, z naszymi dziećmi. Patrycja, Ola i Kasia świetnie się razem bawiły, gdy Ola zachorował Kasia i Patrycja koniecznie chciały ją odwiedzić, przyniosły jej pałeczki kremowo – morelowe.