piątek, 9 stycznia 2015

„Smerfna przygoda”


Za górami za lasami, gdzieś daleko a może i całkiem blisko, leżała mała wioska gdzie mieszkały małe niebieskie ludki, nazywały się ; SMERFY :

Pewnego razu papa smerf zwołał wszystkie smerfy na polankę, gdzie powiedział smerfom że każdy musi przynieś jakieś słodycze. Jako pierwszy wyruszył na poszukiwanie smerf pracuś, pracuś wędrował długo, chodził szukał aż  wreszcie znalazł, ciasteczka kremisie Dr Gerarda.

Następnie na poszukiwanie wyruszył ważniak, jak to zwykle ważniak zaczął mędrkować ja mam szukać słodyczy, nie powiedział jestem na to za mądry kupie ciastka w sklepie i kupił mafijne śmietankowo – cytrynowe. Papa smerf nie był zadowolony z ważniaka, ponieważ poszedł na łatwiznę.

Po ważniaku poszedł laluś ze swoim lustereczkiem, idąc drogą laluś spotkał małego elfa, który był bardzo smutny, czemu jesteś smutny zapytał smerf, bo zgubiłem mój talizman powiedział elf, nie smuć się pomogę ci go szukać i poszli razem szukać talizmanu, a kiedy go znaleźli elf chciał się odwdzięczyć i dał lalusiowi pryncypałki classik. Laluś podziękował i wrócił do wioski.

Teraz przyszła kolej na marudę, jak ja nie cierpię szukać słodyczy powiedział niezadowolony, ale poszedł i znalazł pod starym dębem andruty kokosowe z białą czekoladą.

Po marudzie poszła smerfetka, ale nie miała pojęcia gdzie ma szukać, aż wpadła na pomysł że pójdzie do matki natury, Matko naturo powiedz gdzie mogę znaleźć  jakieś słodycze,  bo papa smerf będzie się gniewał jak nic nie przyniosę, więc Matka natura pokazała jej gdzie ma szukać, smerfetka zadowolona poszła w to miejsce gdzie kazała jej Matka natura a tam znalazła kabaretki śmietankowe Dr Gerarda.

Kiedy smerfetka wróciła poszedł osiłek, który wlazł na najwyższe drzewo i rozejrzał się dookoła, nagle w oddali zauważył coś dziwnego,  choć nie wierzył że mogą tam być słodycze poszedł tam i o dziwo było,  tam tyle słodyczy że sam nie mógł ich udźwignąć, więc wrócił do wioski po pomoc, zabrał ze sobą farmera, śpiocha, ciamajdę i łasucha.

Wszyscy razem poszli po słodycze i przynieśli wszystkie jakie były. Farmer przyniósł yes z cynamonem, yes z czarnuszką, yes z kminkiem yes z sezamem.

Śpioch choć był jak zwykle senny przyniósł andruty z mleczną czekoladą i torcik c – mol orzechowy,

Ciamajda przyniósł, pryncypałki kokos, pryncypałki classik impuls.

Łasuch zabrał ze sobą, krakersy cebulowe, markizy Gold, mafijne Black i rurki waflowe milk choco.  Wszystkie ciasteczka były z firmy Dr Gerard. Gdy już wszyscy wrócili papa smerf zorganizował piknik, wszystkie smerfy poustawiały stoliczki na stoliczkach poukładały wszystkie słodycze jakie przynieśli, rozpaliły ognisko i bawiły się wesoło do białego rana.

Zajadając się pysznymi ciasteczkami.