Robert to okropny łasuch! Jak usiądzie przy suto zastawionym
stole, to każdy przy Nim dostaje wilczego apetytu. Nawet niejadki sięgają po
coś, by zakąsić i coś pożuć… Kiedyś tak siedzieliśmy sobie, popijaliśmy sobie
herbatkę z cytryną i imbirem – bo trochę chłodnawo było… Gadka się nie kleiła,
bo nie było „płynów rozmównych”… Chęci na coś mocniejszego też nie było… No to
tak siedzimy sobie i siedzimy… Popijamy tą herbatę i popijamy… Sałatka sobie
leży i leży, ale nikt nie ma ochoty na nic do jedzenia. Może coś słodkiego by
przegryzł…? Ale kompletnie nic w domu nie było – nawet nie został kawałek z
wczorajszego deseru, kiedy to pierwszy raz jedliśmy Torcik C- moll orzechowy –
firmy Dr. Gerard. Bardzo nam wszystkim smakował i cały zniknął ze stołu błyskawicznie.
Ale dziś taka okropna pogoda – zimno i mokro, że nikomu nawet nie chce się
wyglądnąć za okno. Ktoś zapukał do drzwi. Kogo tam diabli niosą na taką
pogodę…? Jola otworzyła drzwi. Adam się zjawił! Nie było go u nas długo – chyba
ze cztery dni! Przyniósł coś na rozgrzewkę – sok malinowy z goździkami i gałką
muszkatołową – do herbaty, oraz 3 paczki ciastek Yes! z cynamonem – Dr.
Gerarda. Na sałatkę też nie miał ochoty… I znów tak siedzimy i popijamy sobie
herbatkę… Do drzwi zadzwonił dzwonek. Podniósł się Marcin… Z dala dobiegł nas
charakterystyczny męski głos, z „babskim” stylem gadania. To Robert! Jego ton
można poznać choćby z zaświatów! Przyniósł nam ciastka Dr. Gerarda -
Pryncypałki classic family; Mafijne Black; Kabaretki śmietankowe; Andruty z mleczną
czekoladą… Usiadł najbliżej sałatki, i niemal natychmiast nałożył sobie na
talerzyk. Zachwalając – jak zwykle – walory smakowe i estetyczne mieszanki
warzywnej – przystąpił do konsumpcji. Zachwalając cały czas w trakcie jedzenia
walory tego co aktualnie konsumuje, wpłynął pozytywnie na to, że wszyscy
przystąpiliśmy do jedzenia sałatki. Po zjedzeniu należy się napić herbaty – tym
razem spróbowaliśmy dodać do niej soku malinowego od Marcina. Smakowało
wykwintnie! A teraz najważniejszy moment – otwarcie ciastek Yes cynamonowych do
herbaty! Bardzo dobre!!! Zniknęły wszystkie w ciągu trzech minut! Zrobiło się
trochę cieplej, bo spożyty imbir oraz sok malinowy krążyły coraz mocniej w
naszych żyłach. Apetyt też się poprawił… Przystąpiliśmy zatem do konsumpcji
kolejnych ciastek Dr. Gerarda. Co jakiś czas naparzaliśmy świeżej herbaty. Było
miło, ciepło i wesoło. Niespodziewanie okazało się, że skończyły się nam
wszystkie ciasteczka! Sklep był jeszcze otwarty, więc Grzesiek chciał
podskoczyć coś kupić. Mówił że jest duży wybór, bo dopiero dowieźli. Sam
widział na regałach takie produkty firmy Dr. Gerard jak:
Biszkopciki Jaśki Morelowe
Pałeczki kremowe morelowe
Kremisie
Mafijne śmietankowo-cytrynowe
Pryncypałki classic
Pryncypałki classic family
Pryncypałki Classic Impuls
Pryncypałki Kokos
Mafijne Black
Maltikeks Dark
Krakersy cebulowe
Mafijne Choco
Markizy Gold
Kabaretki cappucino
Kabaretki śmietankowe
Torcik C- moll orzechowy
Rurka waflowa CHOCO
Rurka waflowa MILK CHOCO
Andruty kokosowe z białą czekoladą
Andruty z mleczną czekoladą
Yes! z cynamonem
Yes! z czarnuszką
Yes! z kminkiem
Yes! z sezamem
Ela przypomniała sobie jednak, że jeszcze nie rozpakowała
zakupów – a tam ma między innymi ciastka Dr. Gerarda” Pałeczki kremowe morelowe
i Pryncypałki Kokos. To nam w zupełności wystarczyło na cały wieczór. Tuż przed
północą wszyscy się rozeszli i zakończyliśmy miłe spotkanie!