Pewnego
razu na spotkaniu z dziewczyną, tuż przed świętami postanowiliśmy kolejną
randkę spędzić w w największym Markecie w mieście. Okazja niebywała, atmosfera
świąteczna, zakupy nietypowe, kolorystyka wyeksponowanych produktów przekraczająca
paletę barw. Stwierdziliśmy, iż w Markecie również można romantycznie spędzić wieczór.
Umówiliśmy się na 20 grudnia o godz. 17:00 na przystanku
tramwajowym.
Nadszedł dzień randki wśród marketowych regałów do samego
sufitu. Nadjechał tramwaj linii nr 10, z jednego końca miasta zawiózł nas na
drugi koniec. Z docelowego przystanku ogromny budynek sklepu wyglądał w świetle
lamp reklam i rozmaitych światełek, jak świetlista kula.
Parkingi były wypełnione po brzegi. Od głównego wejścia rozpościerał
się szeroki i długi pasaż mieniący się kolorowymi reklamami, banerami i neonami
zachęcającymi do wejścia do danego sklepu, butiku w celu dokonania zakupu.
Na samym wejściu moją uwagę przykuł w specyficzny sposób
mrugający owalny jaskrawo czerwony neon z widocznym uśmieszkiem powyżej logo „D
r Gerard”!
Informacja poniżej wskazywała kierunek na salę główną w
części regałowej.
Sprowokowani reklamą, ciekawi co się za tym kryje nie zważaliśmy
na kuszące zachęty ze strony mijanych butików, tylko zdążaliśmy do celu jak zahipnotyzowani.
Na wejściu do części regałowej rozpościerał się kolejny
pasaż, wypełniony od początku do końca słodkościami kilku firm. Każda z nich
miała bardzo wiele do zaprezentowania.
Na samym początku prezentowała swoją ekspozycję firma „Dr
Gerard”, wybór przeogromny, jednym słowem oczopląs. Wyroby były ładnie
poukładane wyeksponowane w taki sposób, że same zapraszały do spróbowania.
Lucyna oniemiała z wrażenia, nie
mogła się powstrzymać od otworzenia jednego opakowania Pałeczek Kremowo Morelowych
– biszkoptowe pałeczki, przełożone pysznym nadzieniem morelowym, i kremem
śmietankowym, zanim dojdzie do kasy.
Po spróbowaniu Pałeczek odruchowo ręka włożyła do wózka aż
10 opakowań. Idąc w zdłurz regałów włożyła po dwa opakowania: Kremisie, Mafijne
śmietankowo-cytrynowe, Krakersy cebulowe, Kabaretki cappuccino, Rurki waflowe
MILK CHOCO, Andruty kokosowe z białą czekoladą, Yes! z sezamem.
Po chwili zastanowienia spoglądając do wózka stwierdziła, iż
koniec szaleństwa.
Dopiero zaczęliśmy, a tu jeszcze czeka na realizację bardzo długa
lista zakupów i nie ma co szaleć.
Choć w myśl zasady „Raz nie zawsze”, ruszyliśmy na dalsze kontynuowanie
randki zakupowej.