piątek, 12 grudnia 2014

Randka w Markecie na zakupach świątecznych


                Pewnego razu na spotkaniu z dziewczyną, tuż przed świętami postanowiliśmy kolejną randkę spędzić w w największym Markecie w mieście. Okazja niebywała, atmosfera świąteczna, zakupy nietypowe, kolorystyka wyeksponowanych produktów przekraczająca paletę barw. Stwierdziliśmy, iż w Markecie również można romantycznie spędzić wieczór.

Umówiliśmy  się  na 20 grudnia o godz. 17:00 na przystanku tramwajowym.

Nadszedł dzień randki wśród marketowych regałów do samego sufitu. Nadjechał tramwaj linii nr 10, z jednego końca miasta zawiózł nas na drugi koniec. Z docelowego przystanku ogromny budynek sklepu wyglądał w świetle lamp reklam i rozmaitych światełek, jak świetlista kula.

Parkingi były wypełnione po brzegi. Od głównego wejścia rozpościerał się szeroki i długi pasaż mieniący się kolorowymi reklamami, banerami i neonami zachęcającymi do wejścia do danego sklepu, butiku w celu dokonania zakupu.

Na samym wejściu moją uwagę przykuł w specyficzny sposób mrugający owalny jaskrawo czerwony neon z widocznym uśmieszkiem powyżej logo „D r Gerard”!

Informacja poniżej wskazywała kierunek na salę główną w części regałowej.

Sprowokowani reklamą, ciekawi co się za tym kryje nie zważaliśmy na kuszące zachęty ze strony mijanych butików, tylko zdążaliśmy do celu jak zahipnotyzowani.

Na wejściu do części regałowej rozpościerał się kolejny pasaż, wypełniony od początku do końca słodkościami kilku firm. Każda z nich miała bardzo wiele do zaprezentowania.

Na samym początku prezentowała swoją ekspozycję firma „Dr Gerard”, wybór przeogromny, jednym słowem oczopląs. Wyroby były ładnie poukładane wyeksponowane w taki sposób, że same zapraszały do spróbowania.

Lucyna oniemiała z wrażenia, nie mogła się powstrzymać od otworzenia jednego opakowania Pałeczek Kremowo Morelowych – biszkoptowe pałeczki, przełożone pysznym nadzieniem morelowym, i kremem śmietankowym, zanim dojdzie do kasy.

Po spróbowaniu Pałeczek odruchowo ręka włożyła do wózka aż 10 opakowań. Idąc w zdłurz regałów włożyła po dwa opakowania: Kremisie, Mafijne śmietankowo-cytrynowe, Krakersy cebulowe, Kabaretki cappuccino, Rurki waflowe MILK CHOCO, Andruty kokosowe z białą czekoladą, Yes! z sezamem.

Po chwili zastanowienia spoglądając do wózka stwierdziła, iż koniec szaleństwa.

Dopiero zaczęliśmy, a tu jeszcze czeka na realizację bardzo długa lista zakupów i nie ma co szaleć.

Choć w myśl zasady „Raz nie zawsze”, ruszyliśmy na dalsze kontynuowanie randki zakupowej.