środa, 17 grudnia 2014

SOBOTNIE ZAKUPY


Była sobota. Wyszedłem z domu do sklepu. Mama chciała żeby kupić jej ciasteczka koniecznie dr Gerarda. Na zewnątrz było przyjemnie. Parę minut wcześniej padał deszcz, lecz powoli wszystko już wysychało. Panowała taka aura jaką zawsze lubiłem., Ciepło, ale nie upalnie. Słońce grzało przez chmury, lecz mimo tego nie było duszno. Pewnie, dlatego  specjalnie się nie upierałem i od razu wyszedłem do sklepu. Zabrałem tylko klucze i pieniądze na ciastka. Jadąc windom zorientowałem się że nie wziąłem telefonu i postanowiłem po niego wrócić. Kiedy dotarłem do sklepu kupiłem mamie ciasteczka, mafijne śmietankowo – cytrynowe, wziąłem też mafijne Black i kabaretki śmietankowe jeszcze do tego krakersy cebulowe. Wychodząc ze sklepu zauważyłem że nie kupiłem moich ulubionych andrutów z mleczną czekoladą więc postanowiłem po nie wrócić. Mama również bardzo je lubiła.   Wracając do domu przechodziłem koło kwiaciarni i kupiłem jej bukiet róż,  Kiedy wróciłem do domu wlałem do wazonu wody wstawiłem do niego kwiaty i postawiłem w pokoju na stole. Już wróciłeś? Szybko –  To weź psa na spacer.

Bez sprzeciwu poszedłem z psem na długi spacer. Szedłem  powoli bez pośpiechu gdy spotkałem ulubioną sąsiadkę która też, wyszła na spacer ze swoją suczką. Spytałem czy pójdzie ze mną do parku, zgodziła się, po spacerze mieliśmy już wracać kiedy Alina przypomniała sobie że miała jeszcze iść do sklepu kupić sobie, princeski kokosowe dr Gerarda, gdy wyszła ze sklepu zaprosiłem ją na kawę.

Usiedliśmy przy kawie mama Alina i ja, zajadając się zakupionymi ciasteczkami i wspominaliśmy dawne czasy z dzieciństwa.