środa, 31 grudnia 2014

„Spacer do parku”


Dawno, dawno temu pewien chłopczyk wybrał się z babcią na spacer do parku, był piękny zimowy poranek . Biały śnieg przykrył gałęzie drzew, nagle z jednego drzewa spadła czapa śniegu, chłopiec wystraszył się trochę, ale babcia pokazała mu, małą rudą wiewiórkę która siedziała na gałązce i strząsnęła śnieg. Pawełek (tak miał na imię chłopczyk) spytał, babciu mogę dać wiewiórce ciasteczko, a miał przy sobie ciasteczka Dr Gerarda, Yes z sezamem, ale wiewiórki nie jedzą ciasteczek powiedziała babcia, tylko orzeszki. Jednak Pawełek się uparł położył ciasteczko na rączce, wiewiórka zwabiona zapachem podeszła nieśmiało do chłopca, zabrała ciasteczko z jego dłoni i pospiesznie się oddaliła, po zjedzeniu ciasteczka wróciła ponownie, babciu patrz, zawołał Pawełek zadowolony wiewiórka mnie lubi, przyszła do mnie ,usiadła mi na ramieniu pewnie zasmakowały jej twoje ciasteczka powiedziała babcia, po chwili na gałązkę gdzie siedziała mała wiewiórka przyleciały, wróbelki  które,  zwabił zapach ciasteczek. Chłopiec wyciągnął  z kieszeni kurtki paczkę herbatników,  pokruszył i dał ptaszkom, nagle na niebie pojawiły się chmury śniegowe,  więc babcia powiedziała, wnusiu wracamy do domu bo zaraz spadnie śnieg, dobrze babciu powiedział Pawełek, ale jutro też przyjdziemy. Nazajutrz kiedy spacerowali po parku, podeszła do nich mała dziewczynka która, przyszła z dziadkiem na spacer do parku, Paweł i Amelka znali się z przedszkola, kiedy tak spacerowali, nagle przed nimi stanęła znajoma wiewiórka. Wiewiórka polubiła Pawełka  i Amelkę bo częstowali ją herbatnikami  Dr Gerarda;  Gdy tak przechadzali  się po alejce w parku wiewiórka cały czas siedziała Pawełkowi na ramieniu, nagle Amelka  zauważyła w oddali jakieś zwierzątko, to był mały piesek który trząsł się z zimna, dziadku  zawołała Amelka zabierzmy go do domu żeby się ogrzał.

Dobrze powiedział dziadek zabierzemy go, ale jutra damy ogłoszenie że znaleźliśmy pieska,  a jak nikt się po niego nie zgłosi to piesek będzie twój.  Dziewczynka ucieszyła się że może  pomóc małemu bezbronnemu pieskowi.  Nazajutrz zawiesili ogłoszenia, że znalazł się mały piesek, po paru dniach nikt po niego się nie zgłosił , więc Amelka nazwała pieska znajda ponieważ, go znalazła.

Od tej pory Amelka, Paweł i znajda razem chodzili na spacery do parku, zawsze też zabierali ze sobą, coraz to inne ciasteczka Dr Gerarda dla małej rudej przyjaciółki, która bardzo  je polubiła, a był to raz pryncypałki  następnie biszkopciki .