Dawno, dawno temu pewien chłopczyk wybrał się z babcią na
spacer do parku, był piękny zimowy poranek . Biały śnieg przykrył gałęzie
drzew, nagle z jednego drzewa spadła czapa śniegu, chłopiec wystraszył się
trochę, ale babcia pokazała mu, małą rudą wiewiórkę która siedziała na gałązce
i strząsnęła śnieg. Pawełek (tak miał na imię chłopczyk) spytał, babciu mogę
dać wiewiórce ciasteczko, a miał przy sobie ciasteczka Dr Gerarda, Yes z
sezamem, ale wiewiórki nie jedzą ciasteczek powiedziała babcia, tylko orzeszki.
Jednak Pawełek się uparł położył ciasteczko na rączce, wiewiórka zwabiona
zapachem podeszła nieśmiało do chłopca, zabrała ciasteczko z jego dłoni i
pospiesznie się oddaliła, po zjedzeniu ciasteczka wróciła ponownie, babciu
patrz, zawołał Pawełek zadowolony wiewiórka mnie lubi, przyszła do mnie
,usiadła mi na ramieniu pewnie zasmakowały jej twoje ciasteczka powiedziała
babcia, po chwili na gałązkę gdzie siedziała mała wiewiórka przyleciały,
wróbelki które, zwabił zapach ciasteczek. Chłopiec
wyciągnął z kieszeni kurtki paczkę
herbatników, pokruszył i dał ptaszkom,
nagle na niebie pojawiły się chmury śniegowe,
więc babcia powiedziała, wnusiu wracamy do domu bo zaraz spadnie śnieg,
dobrze babciu powiedział Pawełek, ale jutro też przyjdziemy. Nazajutrz kiedy
spacerowali po parku, podeszła do nich mała dziewczynka która, przyszła z
dziadkiem na spacer do parku, Paweł i Amelka znali się z przedszkola, kiedy tak
spacerowali, nagle przed nimi stanęła znajoma wiewiórka. Wiewiórka polubiła
Pawełka i Amelkę bo częstowali ją
herbatnikami Dr Gerarda; Gdy tak przechadzali się po alejce w parku wiewiórka cały czas
siedziała Pawełkowi na ramieniu, nagle Amelka zauważyła w oddali jakieś zwierzątko, to był
mały piesek który trząsł się z zimna, dziadku
zawołała Amelka zabierzmy go do domu żeby się ogrzał.
Dobrze powiedział dziadek zabierzemy go, ale jutra damy
ogłoszenie że znaleźliśmy pieska, a jak
nikt się po niego nie zgłosi to piesek będzie twój. Dziewczynka ucieszyła się że może pomóc małemu bezbronnemu pieskowi. Nazajutrz zawiesili ogłoszenia, że znalazł
się mały piesek, po paru dniach nikt po niego się nie zgłosił , więc Amelka
nazwała pieska znajda ponieważ, go znalazła.
Od tej pory Amelka, Paweł i znajda razem chodzili na spacery
do parku, zawsze też zabierali ze sobą, coraz to inne ciasteczka Dr Gerarda dla
małej rudej przyjaciółki, która bardzo
je polubiła, a był to raz pryncypałki
następnie biszkopciki .