Z tymi chorobami to urwanie głowy… Jeszcze większe niż z
lekarzami i ministrem! Coś mnie łupnęło w krzyżu… „Starość nie radość!” –
Pomyślałem… Wybrałem się do przychodni. Idę obok sklepu i patrzę na wystawę –
jaka ładna ekspozycja! Przyglądam się bliżej, patrzę i patrzę – a to paczki z
produktami firmy Dr. Gerard tak ślicznie poukładane, że aż oko przyciąga. „Będę
wracał od doktora, to wejdę i coś kupię…” – Mruknąłem sobie pod nosem. Zbliżam
się do budynku przychodni… Po drodze mijam ludzi mocno zdenerwowanych i
klnących – czasem nawet dość głośno… „A co się tam dzieje…?” – Zapytałem w
myślach samego siebie… Okazało się że przychodnia jest zamknięta, bo lekarze
nie mają podpisanych umów. Kilkanaście osób stoi przed drzwiami a kilka z nich
wali pięściami w drzwi i krzyczy aby otworzyć. „Trzeba szukać otwartej
przychodni, albo jechać do szpitala!” – Powiedział mi jeden ze stojących panów.
Nie czekając dłużej, odwróciłem się i poszedłem z powrotem… Doszedłem do sklepu
ze śliczną wystawą ciastek firmy Dr. Gerard. Wszedłem do środka i zobaczyłem
tam katalog produktów. Były tam między innymi takie wyroby jak:
Biszkopciki Jaśki Morelowe
Pałeczki kremowe morelowe
Kremisie
Mafijne śmietankowo-cytrynowe
Pryncypałki classic
Pryncypałki classic family
Pryncypałki Classic Impuls
Pryncypałki Kokos
Mafijne Black
Maltikeks Dark
Krakersy cebulowe
Mafijne Choco
Markizy Gold
Kabaretki cappucino
Kabaretki śmietankowe
Torcik C- moll orzechowy
Rurka waflowa CHOCO
Rurka waflowa MILK CHOCO
Andruty kokosowe z białą czekoladą
Andruty z mleczną czekoladą
Yes! z cynamonem
Yes! z czarnuszką
Yes! z kminkiem
Yes! z sezamem
Przyglądając się katalogowi, przypomniało mi się, że za
kilka dni urodziny będzie obchodził najstarszy z rodu – stryj Maciej. „Kupię
stryjowi coś na urodziny!” – Pomyślałem… „Poproszę Torcik C- moll orzechowy.” –
Rzekłem do pani w sklepie… „Przykro mi, ale nie ma już tych torcików…” –
Odpowiedziała pani. Wyszedłem więc ze sklepu, i poszedłem dalej… „A podejdę do
następnego sklepu…” – Pomyślałem sobie. Przeszedłem kilkadziesiąt metrów.
Wchodzę do sklepu i pytam: „Czy mają państwo produkty firmy Dr. Gerard???” „Tak
– oczywiście że mamy!” – Odpowiedziała mi pani. „To poproszę Torcik C- moll
orzechowy.” Powiedziałem. „Niestety – nie mamy już tych torcików – bardzo mi
przykro, ale już się skończyły!” – Miłym głosem oznajmiła mi pani. „Trudno… -
Dziękuję!” – Odpowiedziałem. Poszedłem do następnego sklepu… To samo! No to
jeszcze do następnego, nast1)ępnego i następnego. Wszędzie
– to samo, to samo i to samo! Odwiedziłem tych sklepów chyba ponad dziesięć! W
końcu zrezygnowany postanowiłem wrócić do domu. Tuż obok gdzie mieszkam, za
rogiem mamy taki mały spożywczy sklepik. „Zaglądnę po mleko i bułkę na
kolację…” – Pomyślałem. Podchodzę do kasy, pani podliczyła… „A macie może
Torcik C- moll orzechowy firmy Dr. Gerard???” – zapytałem. „Pewnie że mamy!” –
Z uśmiechem krzyknęła pani zza kasy. „Zaraz panu przyniosę!” Dodała – i
odwróciła się na pięcie. „To niech pani przyniesie mi ze trzy!” – Odkrzyknąłem.
Pani szybko przyniosła – a ja z zadowoleniem kupiłem. Po wejściu do domu, zaraz
spróbowałem jednego… „Rewelacja!” – Krzyknąłem sam do siebie. Po chwili
przekonałem się, że… Nie odczuwam żadnego bólu w krzyżu! Dr. Gerard pomógł
bardziej jak lekarz w przychodni! I jak minister – też lepiej!