środa, 7 stycznia 2015

Dr. Gerard - dobry na bóle!


Z tymi chorobami to urwanie głowy… Jeszcze większe niż z lekarzami i ministrem! Coś mnie łupnęło w krzyżu… „Starość nie radość!” – Pomyślałem… Wybrałem się do przychodni. Idę obok sklepu i patrzę na wystawę – jaka ładna ekspozycja! Przyglądam się bliżej, patrzę i patrzę – a to paczki z produktami firmy Dr. Gerard tak ślicznie poukładane, że aż oko przyciąga. „Będę wracał od doktora, to wejdę i coś kupię…” – Mruknąłem sobie pod nosem. Zbliżam się do budynku przychodni… Po drodze mijam ludzi mocno zdenerwowanych i klnących – czasem nawet dość głośno… „A co się tam dzieje…?” – Zapytałem w myślach samego siebie… Okazało się że przychodnia jest zamknięta, bo lekarze nie mają podpisanych umów. Kilkanaście osób stoi przed drzwiami a kilka z nich wali pięściami w drzwi i krzyczy aby otworzyć. „Trzeba szukać otwartej przychodni, albo jechać do szpitala!” – Powiedział mi jeden ze stojących panów. Nie czekając dłużej, odwróciłem się i poszedłem z powrotem… Doszedłem do sklepu ze śliczną wystawą ciastek firmy Dr. Gerard. Wszedłem do środka i zobaczyłem tam katalog produktów. Były tam między innymi takie wyroby jak:

 

Biszkopciki Jaśki Morelowe

Pałeczki kremowe morelowe

Kremisie

Mafijne śmietankowo-cytrynowe

Pryncypałki classic

Pryncypałki classic family

Pryncypałki Classic Impuls

Pryncypałki Kokos

Mafijne Black

Maltikeks Dark

Krakersy cebulowe

Mafijne Choco

Markizy Gold

Kabaretki cappucino

Kabaretki śmietankowe

Torcik C- moll orzechowy

Rurka waflowa CHOCO

Rurka waflowa MILK CHOCO

Andruty kokosowe z białą czekoladą

Andruty z mleczną czekoladą

Yes! z cynamonem

Yes! z czarnuszką

Yes! z kminkiem

Yes! z sezamem

 

Przyglądając się katalogowi, przypomniało mi się, że za kilka dni urodziny będzie obchodził najstarszy z rodu – stryj Maciej. „Kupię stryjowi coś na urodziny!” – Pomyślałem… „Poproszę Torcik C- moll orzechowy.” – Rzekłem do pani w sklepie… „Przykro mi, ale nie ma już tych torcików…” – Odpowiedziała pani. Wyszedłem więc ze sklepu, i poszedłem dalej… „A podejdę do następnego sklepu…” – Pomyślałem sobie. Przeszedłem kilkadziesiąt metrów. Wchodzę do sklepu i pytam: „Czy mają państwo produkty firmy Dr. Gerard???” „Tak – oczywiście że mamy!” – Odpowiedziała mi pani. „To poproszę Torcik C- moll orzechowy.” Powiedziałem. „Niestety – nie mamy już tych torcików – bardzo mi przykro, ale już się skończyły!” – Miłym głosem oznajmiła mi pani. „Trudno… - Dziękuję!” – Odpowiedziałem. Poszedłem do następnego sklepu… To samo! No to jeszcze do następnego, nast1)ępnego i następnego. Wszędzie – to samo, to samo i to samo! Odwiedziłem tych sklepów chyba ponad dziesięć! W końcu zrezygnowany postanowiłem wrócić do domu. Tuż obok gdzie mieszkam, za rogiem mamy taki mały spożywczy sklepik. „Zaglądnę po mleko i bułkę na kolację…” – Pomyślałem. Podchodzę do kasy, pani podliczyła… „A macie może Torcik C- moll orzechowy firmy Dr. Gerard???” – zapytałem. „Pewnie że mamy!” – Z uśmiechem krzyknęła pani zza kasy. „Zaraz panu przyniosę!” Dodała – i odwróciła się na pięcie. „To niech pani przyniesie mi ze trzy!” – Odkrzyknąłem. Pani szybko przyniosła – a ja z zadowoleniem kupiłem. Po wejściu do domu, zaraz spróbowałem jednego… „Rewelacja!” – Krzyknąłem sam do siebie. Po chwili przekonałem się, że… Nie odczuwam żadnego bólu w krzyżu! Dr. Gerard pomógł bardziej jak lekarz w przychodni! I jak minister – też lepiej!